Cz II 5 Łochowo – w pradolinie Wisły

Dolina bydgosko – nakielska jest częścią pradoliny toruńsko – oberswaldzkiej, którą ongiś odpływała Prawisła. Niosła ona ku niżowi niemieckiemu wody nie tylko z Polski środkowej, ale także z pojezierza. Sądząc z pozostawionego materiału akumulacyjnego, dochodzącego do 150 m grubości, lodowiec był olbrzymi. Tłumaczy to niezwykłą szerokość i głębokość doliny.

Dolina bydgosko – nakielska w części wschodniej ma w przekroju poprzecznym poziom prawie równy, natomiast w przekroju części zachodniej wykazuje znaczny spadek.

Wytłumaczone to jest faktem, że Prawisła, po przedarciu się z kierunku szczecińskiego do kierunku gdańskiego, po pokonaniu wzgórz fordońskich, miała bardziej wartki przebieg i szybciej erodowała. Skróciła przecież swój przebieg z około 600 km (do Szczecina) do około 150 km (do Gdańska).

Część zachodnia doliny ma minimalny spadek terenu, grunt bagnisty i torfiasty.

Północny stok doliny jest stromy, południowy zaś o łagodnym spadku.

Głównym składnikiem gleby w pradolinie jest drobny piasek kwarcowy, prawie zupełnie odwapniony, wypłukany długim przepływem wody. Stąd bardzo słaba przydatność tego terenu dla upraw rolnych, czy hodowli. Pierwotnie miejscowa ludność wykorzystywała tylko bogactwa miejscowych lasów.

Prawisła pozostawiła w gruncie liczne kamienie i większe głazy. (Te z terenów wokół Łochowa, wykorzystano później do budowy ostróg na Wiśle, przy regulacji Wisły, w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku. Kamienie transportowano na barkach, kanałem z Lisiego Ogona.)

Ponawiane w starożytności próby zakładania osiedli w tej okolicy nie udawały się. Osiedla obumierały. Z tej ziemi trudno się było utrzymać.

Na zachodzie Europy już wcześniej opanowano odpowiednie technologie budownictwa wodnego, wymuszane walką o przetrwanie, przy dużej gęstością zaludnienia. Glebę wydzierano bagnom – Niemcy, bagnom i morzu - Holandia.

Wiedza i doświadczenie w zagospodarowaniu gruntów bagnistych i nawożeniu gruntów lekkich stopniowo, z biegiem historii, rozpowszechniała się.

Także w Polsce wykorzystano umiejętności kolonistów holenderskich i niemieckich. Sprowadzano ich nie tylko na tereny podmokłe, szczególnie nad-wiślane, ale i na zniszczone wsie, zabudowania, opustoszałe po „potopie szwedzkim” i zarazie. Osiedla ich rozwijały się i przenosiły.

Także prześladowania religijne na zachodzie decydowały o ruchach ludności w Europie.

Prześladowani katolicy, także menonici, nawet ewangelicy przed prześladowaniem katolików, znajdowali w Polsce spokojniejsze warunki egzystencji.